Podkłady: Manhattan Powder Mat i Catrice Photo Finish – recenzja

Maluję się rzadko, na codzień używam pudru mineralnego w kamieniu Sephory. Niestety mojej cerze daleko do ideału, dlatego też na większe wyjścia i okazje potrzebuję dobrego podkładu, co by to i owo ukryć. Moim ideałem jest wspominany wielokrotnie Estee Lauder Double Wear Light lecz zanim udało mi się go dopaść w promocji (o czym pisałam TU), celem testów zakupiłam dwa inne podkłady.
Pierwszy to Manhattan Powder Mat Make Up. Kupiłam go ‚na szybko’ nie przeczytawszy składu, co rzadko mi się zdarza i było duuuużym błędem. Okazało się, że podkład zawiera sole aluminium, których jak ognia unikam (główny składnik większości antyperspirantów). Skoro go jednak kupiłam, to postanowiłam wypróbować, by opisać Wam swoje wrażenia – a nuż kogoś glin nie odstrasza i zechce Manhattana wypróbować :) Podkład przyzwoicie kryje i matuje. Konsystencja przyjemna, jakby lekkiego musu, nie za gęsta, dobrze się rozprowadza. Kosmetyk utrzymuje się na buzi kilka godzin, dopiero później wymaga lekkich poprawek. Niestety nie wiem jak jest przy dłużym stosowaniu, czy np. nie zapycha itd, bo używałam go dosłownie kilkakrotnie. Odcień jaki wybrałam to Beige 82 i jest naprawdę idealny, bardzo dobrze dopasowuje się do twarzy. Cena: 25,99 zł/30 ml
Moja ocena: 4/6 punktów – ogromny minus za skład, reszta bez zarzutu.


 
Po rozczarowaniu składem Manhattan-u, zakupiłam podkład Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h. Tym razem dokładnie przeanalizowałam INCI. Jest w nim trochę chemii, ale bez dramatu, to samo znajdziemy w większości podkładów, no i w tym nie ma paskudnego aluminium. Podkład u mnie się sprawdza. Całkiem dobrze kryje, choć nadal miejcowo posiłkuję się kamuflażem ARTDECO. PF daje efekt zdrowej, wygładzonej skóry. Konsystencja kosmetyku jest gęsta, ale dość przyzwoicie się rozprowadza. Po jego nałożeniu nie świecę się, choć po kilku godzinach muszę się przypudrować. Kosmetyk pachnie, co mnie nie przeszkadza, ale wiem że nie każdy lubi pachnące podkłady. Zapach jednak szybko się ulatnia. Fluid jest w bardzo eleganckiej, szklanej buteleczce z wygodnym i higienicznym dozownikiem. Jedyny minus tego produktu jaki zaobserwowałam to to, że podkład dość łatwo się ściera, tzn. zostawia ślady przy zakładaniu swetra lub bluzki, czyli te 18h które gwarantuje producent to pic na wodę ;) W sumie nie wiem czy traktować to jako minus, bo chyba większość kolorowych kosmetyków zachowuje się podobnie, niemniej zaznaczam ten fakt. Wybrałam kolor 030 Caramel Beige, jest to odcień z żółtawym pigmentm więc dość dobrze maskuje poszarzałą skórę, nadając jej zdrowy, lekko opalony koloryt. Odcienie jaśniejsze były dla mnie za jasne, szczególnie na lato, miałam wrażenie, że buzia jest ziemista. Czytałam, że niekóre dziewczyny narzekają na to, że podkłady nałożone na twarz z czasem ciemnieją – ja nic takiego nie zaobserwowałam. Cena: ok 27 zł/30 ml
Moja ocena: 5-/6 punktów.

(722 Posts)