Ankyloglossia, frenotomia czyli o problemach językowych

Chodzi oczywiście o zbyt krótkie wędzidełko językowe i zabieg jego podcięcia. Zacznijmy jednak od początku.
Język jest mięśniem – to wie chyba każdy. Przytwierdzony jest od spodu do dna jamy ustnej wędzidełkiem.
Wędzidełko jest to natomiast miękki twór włóknisty, pokryty błoną śluzową. Prawidłowo rozwinięte wędzidełko (odpowiednio rozciągnięte i elastyczne) umożliwia dotarcie języka do wszystkich zakamarków jamy ustnej.
Ankyloglossia – to wrodzone zaburzenia rozwojowe, często występujące rodzinnie, polegające na istnieniu nieprawidłowo krótkiego wędzidełka języka, które utrudnia prawidłową ruchomość języka. Wygląda to mniej więcej o tak:
wedzidelko

Objawy ankyloglossii:
– problem z wysunięciem języka
– przy możliwości wysunięcia języka przyjmuje on sercowaty kształt (nasza neurolog mówi o żmijkowatym języku)
– u niemowląt problem ze ssaniem piersi (czasem i z butelki)
– u starszych dzieci problemy z gryzieniem i przełykaniem/transportem pokarmu
– u starszych dzieci problemy z artykulacją głosek: l, sz, ż, cz, dż, r
– seplenienie

Leczenie:
Przede wszystkim należy skonsultować się z lekarzem logopedą, względnie laryngologiem lub stomatologiem (u starszego dziecka). Zależnie od zaawansowania problemu, logopeda dobiera leczenie – zwykle na początku jest to seria ćwiczeń logopedycznych i masaży wędzidełka, które rodzice sami mogą wykonywać z dzieckiem w domu.
Podstawowe ćwiczenia (niestety można je wykonać tylko ze starszymi dziećmi) to:

- unoszenie języka do górnych zębów i górnej wargi,
- wysuwanie języka na brodę,
- oblizywanie warg czubkiem języka,
- „liczenie” dolnych i górnych zębów,
- przesuwanie czubka języka od jednego do drugiego kącika ust,

– „nabieranie” czubkiem języka drobniutkich cukierków z talerzyka.

Jeśli to nie przynosi efektu wykonuje się zabieg frenotomii, czyli podcięcia wędzidełka językowego. Zawsze decyduje o tym lekarz. Frenotomię wykonuje się aktualnie w dwojaki sposób:
– metodą chirurgiczną – skalpelem lub nożyczkami chirurgicznymi, najczęściej w warunkach ambulatoryjnych w znieczuleniu miejscowym, choć najmłodsze, a już ruchliwe dzieci często do zabiegu dostają krótkie znieczulenie ogólne (zależnie od szpitala) i wtedy istnieje konieczność pozostania przez jakiś czas (od kilku do 24 h) na terenie placówki. Zabieg jest szybki, bezbolesny i najczęściej bezkrwawy.
– metodą laserową – również bardzo szybko, bezboleśnie i bezkrwawo, choć tak jak w przypadku metody chirurgicznej zależy to od ogranizmu. Frenotomia metodą laserową jest odpłatna – koszt takiego zabiegu w Warszawie waha się między 200-240 zł i wykonywany jest zwykle w gabinetach stomatologicznych.

Należy jednak pamiętać, że samo podcięcie wędzidełka nie załatwia sprawy. Z dzieckiem nadal należy ćwiczyć pod nadzorem lekarza, głównie po to by usprawniać język i aby nie zrobiły się zrosty.

Za nami suche fakty, a jak było u nas:

Uwagę na krótkie wędzidełka u Chłopców zwrócono już w szpitalu po porodzie. Teraz dziwię się czemu od razu nie wykonano zabiegu frenotomii, ale trudno. Moi Chłopcy są pod opieką logopedy od 4 miesiąca życia. Najpierw dostaliśmy przykaz wykonywania serii masaży wędzidełka: przed każdym karmieniem musieliśmy przez kilka minut palcem masować wędzidełko – ruchami wzdłuż, od dna jamy ustnej do góry. Niestety tak małym Dzieciom nie bardzo odpowiadały ćwiczenia, Chłopcy złościli się i bardzo płakali. Mimo najszczerszych chęci i konsekwencji (głównie ze strony Męża) wędzidełek rozciągnąć się za bardzo nie dało. Dodam, że moi Chłopcy problemy z ssaniem owszem mieli, ale tylko na początku (jak większość wcześniaków), normalnie jedzą, choć jeden z Synów (akurat ten z dłużym wędzidełkiem) nie bardzo lubi gryźć, chyba że coś mu bardzo smakuje ;) Drugi Synek nie ma absolutnych problemów z przeżuwaniem i łykaniem,. Obaj sporo też mówią, póki co po swojemu, nie ma też problemu z naśladowaniem przez nich różnych dźwięków (włącznie z ‚rrrrrrrry’ – tak robią jak udają traktor :P). To tak gwoli uzupełnienia informacji, bo wychodzi na to, że oprócz widocznego gołym okiem krótkiego wędzidełka, na razie nie ma innej przyczyny podjęcia leczenia.
Ostatnia wizyta u logopedy skończyła się skierowaniem na zabieg frenotomii, niestety bez druczku NFZtowego, więc wychodzi, że prywatnie :/ Najpierw obdzwoniłam jednak szpitale, oddziały otolaryngologiczne. Niestety w tych dla dorosłych przyjmują dzieci o wadze powyżej 20 kg (zakładam więc, że stosowaliby znieczulenie ogólne), również w Międzyleskim szpitalu dziecięcym powiedzieli mi, że Chłopców nie przyjmą (!!). Do IMID się umówiłam na koniec lipca, ale na konsultację i dopiero ich lekarz zdecyduje o konieczności robienia zabiegu. Dzwoniłam też do kilku placówek (klinik stomatologicznych), w których wykonywana jest frenotomia laserowo, ale w większości odmówiono mi tego zabiegu, słusznie twierdząc, że 1,5-rocznego dziecka nie da rady przekonać, by posiedziało chwilę z otwartą buzią.
W ostatniej klinice (Duodent), którą zresztą do wykonania zabiegu poleciła mi sama logopedka, połączono mnie z bardzo miłą panią stomatolog dziecięcą, która wszystko mi wytłumaczyła. Otóż:
– u tak małego dziecka trudno stwierdzić, czy ankyloglossia narobi jakichś znaczących szkód (bo póki co nie jest źle), najlepiej zaczekać, aż dziecko zacznie wymawiać pierwsze słowa (w sumie ja też mam krótkie wędzidełko, a problemów żadnych nie mam) i wtedy zadecydować o zabiegu, a do tej pory ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć
– półtorarocznemu malcowi nie można przykazać by siedział spokojnie, a praktyk przypinania pasami malucha do wykonania zabiegu się nie stosuje (wolę też uniknąć znieczulenia ogólnego, bo każde takie, nawet krótkie to niesamowite obciążenie dla organizmu)
– zabieg jest wykonywany w znieczuleniu miejscowym – znieczula się całe dno jamy ustnej, toteż małe dziecko, nie kontrolujące jeszcze wszystkich odruchów może zadławić sie własnym językiem (a trudno trzymać malucha w pionie przez 24 h)
– znieczulenie miejscowe nie jest obojętne dla organizmu dziecka, maluch nie da nam znać jak zacznie mu się np. kręcić w głowie, bo zwyczajnie nie umie przekazać nam takiej informacji
– sam zabieg jest bezbolesny i bezkrwawy, jednak po zabiegu laserowym w buzi pozostaje rana oparzeniowa, która przez pierwszą dobę  szczypie, toteż podaje się środki przeciwbólowe, które dla małego ludka też nie są jak cukierki
– mimo, że dziecko niemal od razu może przyjmować pokarmy i płyny to rana goi się do 2 tygodni

Reasumując: pani stomatolog mnie przekonała, a przecież nie musiała, mogła nas zapisać na zabieg i zainkasować prawie 500 zł! Poradziła również żeby dawać dzieciom takie ogromne lizaki, co zmusi Chłopców do ćwiczeń – będą wyciągać jęzory, co za tym idzie rozciągać wędzidełko. Wiadomo, że lizaki zdrowe nie są – cukier – ale prawdę mówiąc wolę wypróbować te lizaki niż fundować Dzieciakom zabieg. Wybiorę się na konsultację do jeszcze jednego logopedy, pewnie skorzystamy też z wizyty w IMID, by dowiedzieć się zdania ichniejszego chirurga, a do tego czasu może uda się jakoś te wędzidełka wyciągnać :)

Informacje techniczne zaczerpnęłam z:
Wikipedii
Portalu maluchy.pl
Portalu jejdziecko.pl
Opracowania logopedy mgr Patrycji Gralińskiej

*źródło zdjęcia: TU

(722 Posts)

  • http://www.blogger.com/profile/04016337900512546697 ZEZULLA

    U nas niestety źle rozwinięte wędzidełko zostało zauważone dopiero tydzień po powrocie ze szpitala- Julo przez to miał problem ze ssaniem. Położna tłumaczyła to brakiem ćwiczeń nawet w życiu płodowym dziecka (np.ssanie kciuka). Wędzidełko zostało podcięte na oddziale noworodkowym nieodpłatnie.

  • Anonymous

    No właśnie, wędzidełko!? Byliśmy u chirurga dziecięcego w sprawie przepukliny. Ten obejrzał go w sumie całego i wg niego też krótkie wędzidełko ma. Jak tak go posłuchaliśmy to w sumie zoperowałby go całego, oprócz przepukliny ma jeszcze słabe mięśnie brzuszka, na które zwrócił uwagę i to wg niego wędzidełko, gdzie kilku pediatrów nie doczepiło się. Myślę, że jeżeli interwencja to w bardzo znaczących sytuacjach i z jak najmniej inwazyjnym znieczuleniem!!
    Pozdrawiam
    M.

  • http://www.blogger.com/profile/16262537252073855695 agula

    Też myślę, że lepiej jeszcze poczekać i spróbować ćwiczeniami. Chłopcy przecież coraz więksi a co za tym idzie coraz chętniej będą współpracować i robić ćwiczenia w formie zabawy – może akurat to pomoże :) Cena zabójcza – 500 zł… Wędzidełka to pierwsze co teściowa (logopedka) podglądała u moich dzieci – ma fioła na ich punkcie ;)

  • http://www.blogger.com/profile/02083188675738103711 zizi

    Tez mielismy przygode z wedzidelkiem, ktore bylo naciete dopiero w 6 tygodniu zycia… nieodplatnie.

  • http://www.blogger.com/profile/05659821077257726178 Zaradna Mama

    Chyba lepiej poczekać :-) Mój szwagier ma króciutkie wędzidełko, nie jest wstanie pokazać komuś języka i nie ma żadnej wady wymowy. Ciekawy jest pomysł z lizakiem :-D

  • Anonymous

    Jako logopeda niestety nie zgadzam się z takim podejściem. Badania i praktyka pokazują, że wędzidełka nie można rozciągnąć, a w dorosłym wieku może powodować spore kłopoty z mówieniem. Może się też zdarzyć, że naderwie się w czasie forsownych ćwiczeń i powstanie zrost. Lizaki… pomysł bez komentarza, chyba że są bezcukrowe.

    • http://www.blogger.com/profile/04490640369645417699 agg

      Bardzo dziękuję za inny punkt widzenia.

      Nam właśnie logopedka przez ponad pół roku kazała wędzidełka ‚ćwiczyć’ także przypuszczam, że ilu specjalistów tyle opinii.

  • Logopeda

    Wędzidełka nie da się rozciągnąć, należy je jak najszybciej przeciąć i prowadzić ćwiczenia pod kierunkiem logopedy. Trzeba poszukać odpowiedniej, doświadczonej osoby, która wykonuje te proste zabiegi nie robiąc o to wiele hałasu (zabieg nie powinien kosztować więcej niż 200 złotych :-)), a potem dobrego logopedy, który zajmie się terapią.